Blog turystyczny o chinach Rotating Header Image

Jedzenie.

Kolejnym punktem jest jedzenie. Chinczycy nie zywia sie tylko pysznym sushi i ryzem z warzywami. Niestety przy takiej liczbie mieszkanców, ludzie sa zmuszani do spozywania wszystkiego co sie tylko do jedzenia nadaje. Ogladalem program, w którym kucharz wybral sie do Chin, zeby poznac prawdziwa chinska kuchnie. Nie koniecznie taka, jaka znamy z ameryknskich filmów. To co zobaczylem w tym programie, obudzilo we mnie przekonanie, ze nigdy w zyciu nie wejde do chinskiej restauracji. W Chinach, tak jak juz wczesniej wspomnialem, spozywa sie prawie wszystko. Takich swinst w zyciu bym do ust nie wzial. Nie podam tu konkretnych nazw, ani gatunków zwierzat, poniewaz nie skupilem sie wtedy na nich. Sam widok tych robaków smazonych, prazonych, i nie wiem jakich, mówil za siebie. Nie musze znac ani chinskich ani amerykanskich nazw tych dan. Dla chetnych, polecam posznupac troszke w internecie. Na pewno znajdziecie to co jatu opisuje. Tylko nie wpisujcie do wyszukiwarki suhi. Sprawdzcie sobie w regionalnych potrawach Chin.

Jezyk.

Jezyk w Chinach jest najlepsza antyreklama dla kazdego turysty. Jesli nawet nie przeszkadzalo by mi to skupisko ludnosci, to Chiny nie zachecaja mnie równiez z powodu jezyka. Jak bowiem jechac do kraju bez podstaw jezyka, w którym sie tamtejsi ludzie porozumieja. Ja wogóle jestem tego zdania, ze wybierajac sie gdziekolwiek, trzeba znac podstawy jezyka, albo przynajmniej dobrze mówic po angielsku. W tym wypadku nauka podstaw jezyka chinskiego odpada.Co mi uniemozliwia wyjazd do Chin. Fakt, ze potrafie angielski, ale nie jestem pewnien, czy i ile uda mi sie cos zdzialac po angielsku w Chinach. Moze w wiekszych miastach ludzie mówia po angielsku, ale tu znowu musze powrócic do punktu drugiego. A jak jest z mniejszych miasteczkach i wioskach? Czy tam ktos zna angielski? Poza tym czy slyszeliscie juz Chinczyka mówiacego po angielsku? Bez urazy. Ich akcent jest tak chinski, ze nawet angielski, którego uczymy sie od kilkunastu lat moze stac sie dla nas niezrozumialy. To kolejne argument, który mówi, ze Chiny to nie zbyt dobry pomysl.

Wielu ludzi.

Nie sadze, zeby moi znajomi bardzo chcieli zobaczyc ten caly tlok na ulicach Chin. Przeciez tam zyje tylu ludzi, ze na turystów pewnie miejsca nie ma. Wogóle, przy takiej liczbie mieszkanców, kto by o turystów sie jeszcze martwil? A tak poza tym to ja nie nawidze, zatloczonych miejsc. Chiny to z pewnoscia nie miejsce moich marzen. I tak duza liczba mieszkanców to pierwszy problem, z którym nie umialbym sobie poradzic. Latwo sie w takim tlumie zgubic, a ciezko odnalesc. Ludzie tu, ludzie tam. Caly widok przeslaniaja pewnie tylko ludzie. No dobrze nie wiem dokladnie do jakiej czesci Chin chca sie moi znajomi wybrac, ale mysle, ze nawet jesli nie pojada do Hong Kongu, to i tak jakos duzo luzniej tam nie bedzie. Absolutnie wybralbym inny kraj. Chociaz kazdy ma swój gust. A taka ludzka dzungla tez moze byc wielkim przezyciem i wspomnieniem na dlugie lata. Co mnie bardzo martwi, to równiez fakt, ze przy takim zaludnieniu jakakolwiek epidemia staje sie w ciagu paru godzin problemem masy ludzi, a w dzisiejszych czas nigdy nic nie wiadomo.

filtry wody - Boże Narodzenie - odżywki - Weranda - Szafy - Świadectwa Energetyczne - Oase - phonecard - Perfumeria - dedntysta rzeszów - budynki gospodarcze - projekty domów drewnianych - serwis maszyn