Chociaz ja w tej wycieczce nie widze zadnych pozytywnych stron, moi znajomi pakuja juz powoli plecaki i torby. Ich samolot odlatuje za dwa dni. A oni sami juz sie doczekac nie moga. Nie udalo im sie mnie przekonac, a mi nie udalo sie przekonac ich, by zamienic wycieczke do Chin na jakas inna wycieczke. Uparli sie, ze chca jechac do Chin, bo to wszystko co ja nazywam argumentami przeciw, oni wlasnie uwazaja za agrumenty za. Chca poznac inna kulture, sami przezyc zmagania z jezykiem. Lekki dreszczyk emocji, gdy którys z nich straci sie z pola widzenia innych. A co najgorsze bardzo ciekawi sa tych wszystkich dziwnych potraw, których nie dostaniemy w Europie. Zeby ich skosztowac trzeba pojechac do Chin. To straszne, az mi sie zoladek do góry nogami obraca. No cóz kazdy ma inny gust i inne cele. Dla nich najwazniejsze jest zobaczenie innej kultury, innego swiata. Nie chca oni dowiadywac sie wybiórczych informacji z programów telewizyjnych. Oni chca sami zaczerpnac faktów podczas pobytu w Chinach.
Epidemia.
Moze ktos posadzi mnie o totalny pesymizm. Albo moze jeszcze gorzej o jakis rasizm, albo cos w tym rodzaju. Tak wcale nie jest. Ja do Chin, ani Chinczyków nic nie mam. To zazwyczaj bardzo pracowici i spokojni ludzie. Jednak ja uwazam, ze ich kraj nie jest koniecznie najlepszym celem do urzadzania sobie tam wycieczek turystycznych. W najgorszym ze scenariuszy ludzkosci, jest jakies swiadome wywolanie epidemi. Gdzie terrorysci mogli by najpierw udezyc, by wirus szybko sie rozprzestrzenil? Tak bingo, w Chinach. To Chiny moga byc pierwszym z celów takiego dzialania. Pojedziemy na taka wycieczke, a potem nie bedziemy mieli jak wrócic, bo przy takiej liczbie ludnosci nikt nie poradzi sobie z rozprzestrzeniajacym sie wirusem. To juz naprawde bardzo pesymistyczna wizja, ale po co ryzykowac i marnowac pieniadze na wycieczke, która przynosi nam tak wiele zagrozen, a jakie z tego bedziemy mieli korzysci? Warto sie nad tym zastanowic. Te pieniadze mozna wydac na jakas wycieczke na Safari, jesli ktos chce miec egzotyczne wspomnienia.
Strach.
Jak mozna jechac do Chin bez obawy o wlasne bezpieczenstwo. Wielkie miasta pewnie nie róznia sie wiele od miast Europy i Ameryki. Tylko, ze w takich miastach mieszka pare razy wiecej ludzi. Co za tym idzie istnieje wieksze ryzyko, ze cos nam sie moze przytrafic. Wyobrazcie sobie jak wysoki musi byc w takich miastach poziom przestepczosci. Sam nie mialem okazji tego sprawdzic. I raczej tak szybko sprawdzac nie bede, ale opieram sie tu na ogólnej wiedzy zaczerpnietej z filmów. Niby wszedzie wystepuja problemy z prostytucja, narkotykami i gangami, ale jakos mysle, ze jesli nam sie cos stanie to w tak duzym miescie nikt tego tak szybko nie zauwazy. A sluzby pozadkowe nie maja szansy na efektywne dzialanie. Zalózmy, ze zginal nam kolega. Idziemy na polcje. Ktos mówi po angielsku. Mówimy o co nam chodzi. Jakie niby mamy szanse, ze policja znajdzie naszego kolege w tak wielkich Chinach? No wlasnie mysle, ze nasze szanse sa nie duze, jesli nie chodzi tu tylko o zwykle zabladzenie. To po prostu straszne.